X

What a 5-day weekend…..

OMG, the last one … ROFLMAO

ekipa:

Autorzy: Marta i Janek
Nazwy blogów: Me, Myself and I + long lost echoes. = <3
Miejscowość: Warszawa
Data pierwszego posta: maj 2009 / lipiec 2008
Marta: Rodowita poznanianka, a od niedawna nietypowa warszawianka, która jeszcze nie jechała metrem i która stara się pokochać stolicę tak bardzo jak miasto rodzinne. Absolutna fanka muzyki, uwielbia gotować, hurtowo ogląda seriale i ponoć notorycznie nie dokręca nakrętek. 
Janek: Tłumacz, biolog i amerykanista, choć kolejność ta zmienia się regularnie i w zależności od potrzeb. Nie ma zainteresowań, ma za to obsesje. Jak na prawdziwego użytkownika Tumblra przystało, jest do bólu pretensjonalny (jego własne słowa).
Oboje: Użytkownicy Tumblra z długim stażem – tutaj się poznali, przyjaźnili, romansowali, a od niedawna mieszkają razem. Promotorzy tzw. Tumblr-turyzmu. 

Read More

ekipa:

Autorzy: Marta i Janek

Nazwy blogów: Me, Myself and I + long lost echoes. = <3

Miejscowość: Warszawa

Data pierwszego posta: maj 2009 / lipiec 2008

Marta: Rodowita poznanianka, a od niedawna nietypowa warszawianka, która jeszcze nie jechała metrem i która stara się pokochać stolicę tak bardzo jak miasto rodzinne. Absolutna fanka muzyki, uwielbia gotować, hurtowo ogląda seriale i ponoć notorycznie nie dokręca nakrętek.

Janek: Tłumacz, biolog i amerykanista, choć kolejność ta zmienia się regularnie i w zależności od potrzeb. Nie ma zainteresowań, ma za to obsesje. Jak na prawdziwego użytkownika Tumblra przystało, jest do bólu pretensjonalny (jego własne słowa).

Oboje: Użytkownicy Tumblra z długim stażem – tutaj się poznali, przyjaźnili, romansowali, a od niedawna mieszkają razem. Promotorzy tzw. Tumblr-turyzmu.

Read More

http://myscienceacademy.org/2013/04/14/the-33-most-beautiful-abandoned-places-in-the-world/
when your best friend moves to berlin
ekipa:

Autor: Przemek Pilarski
Nazwa bloga: przemysław pilarski podejrzany blog
Miejscowość: Warszawa. Jak na razie.
Data pierwszego posta: sierpień 2011
Zawodowo zajmuje się pisaniem różnych rzeczy, ostatnio głównie scenariuszy. Hobbystycznie występuje od czasu do czasu z autorskimi monologami stand-up comedy, przeważnie w warszawskich klubach, choć zdarza się też, że wyjeżdża występować poza Warszawę. No i oczywiście, jak każdy przedstawiciel tak zwanego wolnego zawodu, pracuje nad rozlicznymi “projektami”, które mają mu w przyszłości przynieść sławę i pieniądze!
Czym się różni stand-up comedy od kabaretu? Dlaczego nie mamy jeszcze polskiego słowa na to zjawisko? 
Występujący w kabarecie wcielają się zazwyczaj w różne role i nie muszą wcale utożsamiać się z tym, co mówią. Kabaret to taki trochę teatrzyk dla średnio rozgarniętych, poza paroma wyjątkami oczywiście, do których należy np. kabaret literacki. Ale ja nie o tym, tylko o stand-upie, który polega na tym, mówiąc krótko, że autor monologu występuje w swoim imieniu i jest gotów dać się pokroić za to, co powiedział. Gdzieś tam, na poziomie interpretacji, stand-up to całkiem poważna sprawa. Przynajmniej ja to tak traktuję. Dlaczego nie mamy polskiego słowa na stand-up? Może jeszcze za wcześnie, w końcu to nowość w naszym kraju. A może już mamy - w końcu “radio” też nie było kiedyś polskim słowem, tak samo jak “neuroza” i “komputer”. Może pora przyzwyczaić się do “stand-upu”?
Czy jesteś „urodzonym performerem”? Jak radzisz sobie ze stresem przed występem publicznym?
Zdecydowanie nie jestem. Stres to mój dobry znajomy i w zasadzie do momentu wyjścia na scenę sobie z nim nie radzę - no bo jak? Musiałbym brać jakieś leki albo używki. A to nie wpłynęłoby dobrze na jakość występu (prawdopodobnie…). Ale nie jest tak źle. Najpierw strasznie stresowałem się tym, że się stresuję. Potem jednak usłyszałem od zaprawionej w występach publicznych znajomej, że to brakiem tremy powinienem się niepokoić, a nie jej obecnością. Więc postanowiłem się przyzwyczaić. Zwłaszcza że jedno jest pewne: dużo gorsza od stresu jest rutyna. No a kiedy wychodzę w końcu na scenę, trema mija.
Czy komedia może być formą autoterapii? Czy komicy faktycznie są bardziej podatni na depresję?
Jeśli komedia jest formą autoterapii, działa to dosyć krótko. Faktycznie, po udanym występie trochę szumi w głowie i wydaje się, że życie wcale nie jest takie uciążliwe. Ale następnego dnia następuje powrót do rzeczywistości. Tak, jestem depresyjnym typem. Czy wszyscy komicy tak mają? Trudno powiedzieć, nie znam wszystkich. Na pewno ironia, autoironia, sarkazm pomagają oswajać skomplikowane relacje ze światem.
Skąd pomysł na założenie bloga na Tumblrze?
Wcześniej miałem bloga w innym serwisie. Prowadziłem go od 2003 roku. Ale po pierwsze, serwis zaczął się psuć. Po drugie, zapragnąłem występować w końcu pod własnym nazwiskiem, a nie pod pseudonimem. No i zacząłem szukać jakiegoś przyjaznego miejsca w sieci. Tak trafiłem na Tumblra, na którym blogi mieli też jacyś moi znajomi. Ale oprócz zmiany serwisu nastąpiło coś jeszcze: zacząłem być mniej prywatny. Teraz zamiast wywlekania bebechów publikuję swoje krótkie obserwacje. Blog z pamiętnika stał się notatnikiem. I tak jest dobrze.
Z jakich Tumblrów śmiejesz się najbardziej?
Najwięcej uśmiechu budzą u mnie wizyty na kitschyliving. Nie żeby było tam szczególnie dowcipnie, ale idealnie wpasowuje się on w moje gusta  (a może ich brak?!).
Przy okazji chciałbym wszystkich Tumblrowiczów zaprosić 26 kwietnia o 20.00 do warszawskiego klubu Wkręt na ulicy Chełmskiej 21, gdzie będzie można pośmiać się na moim solowym show “Lekkie przegięcie”.

ekipa:

Autor: Przemek Pilarski

Nazwa bloga: przemysław pilarski podejrzany blog

Miejscowość: Warszawa. Jak na razie.

Data pierwszego posta: sierpień 2011

Zawodowo zajmuje się pisaniem różnych rzeczy, ostatnio głównie scenariuszy. Hobbystycznie występuje od czasu do czasu z autorskimi monologami stand-up comedy, przeważnie w warszawskich klubach, choć zdarza się też, że wyjeżdża występować poza Warszawę. No i oczywiście, jak każdy przedstawiciel tak zwanego wolnego zawodu, pracuje nad rozlicznymi “projektami”, które mają mu w przyszłości przynieść sławę i pieniądze!

Czym się różni stand-up comedy od kabaretu? Dlaczego nie mamy jeszcze polskiego słowa na to zjawisko?

Występujący w kabarecie wcielają się zazwyczaj w różne role i nie muszą wcale utożsamiać się z tym, co mówią. Kabaret to taki trochę teatrzyk dla średnio rozgarniętych, poza paroma wyjątkami oczywiście, do których należy np. kabaret literacki. Ale ja nie o tym, tylko o stand-upie, który polega na tym, mówiąc krótko, że autor monologu występuje w swoim imieniu i jest gotów dać się pokroić za to, co powiedział. Gdzieś tam, na poziomie interpretacji, stand-up to całkiem poważna sprawa. Przynajmniej ja to tak traktuję. Dlaczego nie mamy polskiego słowa na stand-up? Może jeszcze za wcześnie, w końcu to nowość w naszym kraju. A może już mamy - w końcu “radio” też nie było kiedyś polskim słowem, tak samo jak “neuroza” i “komputer”. Może pora przyzwyczaić się do “stand-upu”?

Czy jesteś „urodzonym performerem”? Jak radzisz sobie ze stresem przed występem publicznym?

Zdecydowanie nie jestem. Stres to mój dobry znajomy i w zasadzie do momentu wyjścia na scenę sobie z nim nie radzę - no bo jak? Musiałbym brać jakieś leki albo używki. A to nie wpłynęłoby dobrze na jakość występu (prawdopodobnie…). Ale nie jest tak źle. Najpierw strasznie stresowałem się tym, że się stresuję. Potem jednak usłyszałem od zaprawionej w występach publicznych znajomej, że to brakiem tremy powinienem się niepokoić, a nie jej obecnością. Więc postanowiłem się przyzwyczaić. Zwłaszcza że jedno jest pewne: dużo gorsza od stresu jest rutyna. No a kiedy wychodzę w końcu na scenę, trema mija.

Czy komedia może być formą autoterapii? Czy komicy faktycznie są bardziej podatni na depresję?

Jeśli komedia jest formą autoterapii, działa to dosyć krótko. Faktycznie, po udanym występie trochę szumi w głowie i wydaje się, że życie wcale nie jest takie uciążliwe. Ale następnego dnia następuje powrót do rzeczywistości. Tak, jestem depresyjnym typem. Czy wszyscy komicy tak mają? Trudno powiedzieć, nie znam wszystkich. Na pewno ironia, autoironia, sarkazm pomagają oswajać skomplikowane relacje ze światem.

Skąd pomysł na założenie bloga na Tumblrze?

Wcześniej miałem bloga w innym serwisie. Prowadziłem go od 2003 roku. Ale po pierwsze, serwis zaczął się psuć. Po drugie, zapragnąłem występować w końcu pod własnym nazwiskiem, a nie pod pseudonimem. No i zacząłem szukać jakiegoś przyjaznego miejsca w sieci. Tak trafiłem na Tumblra, na którym blogi mieli też jacyś moi znajomi. Ale oprócz zmiany serwisu nastąpiło coś jeszcze: zacząłem być mniej prywatny. Teraz zamiast wywlekania bebechów publikuję swoje krótkie obserwacje. Blog z pamiętnika stał się notatnikiem. I tak jest dobrze.

Z jakich Tumblrów śmiejesz się najbardziej?

Najwięcej uśmiechu budzą u mnie wizyty na kitschyliving. Nie żeby było tam szczególnie dowcipnie, ale idealnie wpasowuje się on w moje gusta  (a może ich brak?!).

Przy okazji chciałbym wszystkich Tumblrowiczów zaprosić 26 kwietnia o 20.00 do warszawskiego klubu Wkręt na ulicy Chełmskiej 21, gdzie będzie można pośmiać się na moim solowym show “Lekkie przegięcie”.

Okay, I’m checking out for five days.

When you found out that Wedding is the real place to live in Berlin

whenyoureallyliveinberlin:

AAAAHAHAHA, das GIF!
Und Wedding ist schon seit Jahren “im Kommen”, aber irgendwie kommt es nie an.

mitarbeiter:

Tumblr-User im Blickpunkt: Frederik Frede und Timmi Seifert von Freunde von Freunden

Freunde von Freunden ist das kreative Interview-Projekt der MoreSleep Agentur in Berlin. Wir haben uns mit den Machern Frederik Frede und Timmi Seifert  getroffen, um herauszufinden, was ein gutes Interview ausmacht, was es mit dem bevorstehenden Buch Friends auf sich hat, und wen sie am liebsten interviewen würden.

Classic